Podobno są dwie wersje kazdej historii zaręczynowej... U nas oczywiście też tak jest (według osób które je słyszały :) ale obowiązującą wersją jest ta Danusi.
"Podczas wakacyjnego wyjazdu na Chorwację we wrześniu ciągle zmieniałam plany kolejnych punktów programu i byłam bardzo zadziwiona że irytowało to Andrzeja (a wszyscy dobrze wiedzą że to ja nie lubię zmian w planach).
Tym razem jednak stwierdziłam, że jesteśmy na wakacjach, niezależni od nikogo i postanowiłam nie stresować się żadnymi ustaleniami. W ten sposób zamiast na wyspie Brać wylądowaliśmy na wycieczce statkiem do Parku Kornati. Romantyczna podróż sprzyjała planom Andrzeja. Po kąpieli w krystalicznej, szafirowej wodzie, wybraliśmy się na spacer po kamienistym wzgórzu. Ze szczytu roztaczał się widok na cały achipelag.
Andrzej znalazł ustronne miejsce i stwierdził że powinnam zejść ponieważ tam ładnie pachnie. Spacer w japonkach po ostrych kamieniach wcale mi się nie uśmiechał ale gdybym podejrzewała co tam na mnie czeka to na pewno nie narzekałabym jak wtedy :)"



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz